Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

Oddam ci słońce - Jandy Nelson


Tytuł: Oddam ci słońce
Tytuł oryginalny: I'll Give You the Sun
Autor: Jandy Nelson
Tłumaczenie: Dominika Cieśla - Szymańska
Wydawnictwo: Otwarte / Moondrive
Ilość stron: 374
Moja ocena: 10 / 10


OPIS Z OKŁADKI

JUDE
Czasem nawet najpiękniejszy świat, w którym wschody słońca trwają cały czas, nie może wynagrodzić doznanych krzywd. 
Pełna energii buntowniczka zabiegająca o uwagę matki. Samotna i skrycie romantyczna. Podjęła wiele złych decyzji, których skutki musi ponieść. Kiedyś brat bliźniak był jej najlepszym przyjacielem...

NOAH
Czasem pragniesz czegoś tak bardzo, że jesteś gotów oddać za to cały świat. Nawet słońce.
Noah jest nieśmiały i delikatny. Skonfliktowany z ojcem, silnie związany z matką. Zakochany w sztuce. Marzy o tym, żeby zostać artystą. Jednak staje się kimś, kim nigdy nie chciał być.
Kiedyś on i Jude, jego siostra bliźniaczka byli nierozłączni.

~~~~

Jak często trafiacie na książki, które uderzają w sam środek Waszego serca, paraliżując przy tym najczulsze zmysły odpowiadające za wewnętrzną duszę artysty? Książki obalające ograniczenia, którymi samodzielnie obarczacie się każdego dnia, a uwalniające potrzebę tworzenia uniwersalnych dzieł? Coś tak fantastycznego, oryginalnego i absolutnie nowego zarazem, że wraz z kolejnymi rozdziałami rozkłada Waszą osobowość na czynniki pierwsze, docierając do najgłębszych i najwspanialszych zakamarków ludzkiej wyobraźni. To książki, które zawartością przypominają najpiękniejsze dzieła autorstwa najbardziej wrażliwych artystów. Słowa pisane to paleta barw zawierająca wszystkie istniejące odcienie i tonacje, a bohaterowie? Nakreśleni z najwyższą precyzją i dbałością, jednocześnie zachowali indywidualną prostotę. Dla nas; dla czytelników, odbiorców takich dzieł. Żebyśmy z łatwością mogli spojrzeć Noah i Jude prosto w oczy i zobaczyć w nich siebie. 

- Dasz mi ten rysunek? (...)
- Jak dasz mi słońce, gwiazdy, oceany i wszystkie drzewa, może się zastanowię - mówię, wiedząc, że się nie zgodzi. Wie, jak strasznie chciałbym mieć słońce i drzewa. Dzielimy świat między siebie, od kiedy skończyliśmy pięć lat. Idę na całość: po raz pierwszy władza nad światem jest w moim zasięgu.
- Noah, żartujesz chyba. (...) Okej - ciągnie. - Drzewa, gwiazdy, oceany. Dobra.
- I słońce, Jude.
- No dobra - mówi, co mnie kompletnie zdumiewa. - Dam ci słońce.

Noah i Jude to diametralnie różniące się od siebie bliźnięta - wydaje się, że razem tworzą uderzającą mieszaninę kontrastów, ale łączyła je głęboka miłość do sztuki. Noah jest nieśmiałym, skrytym w sobie inrtowertykiem, odkrywającym dopiero pragnienia własnego wnętrza. Stworzył silną więź z matką, podzielającą jego delikatność, lecz nie potrafi dojść do porozumienia z ojcem, który oczekuje od niego nieco innych upodobań spędzania wolnego czasu. Jude to z kolei dusza towarzystwa; atrakcyjna, charyzmatyczna, błyskotliwa. Od zawsze otoczona wianuszkiem najbliższych koleżanek, przyciągająca uwagę wielu chłopców, obdarzana respektem i podziwem w oczach rownieśników. Dojrzewa, popełnia kilka złych decyzji i traci go w oczach własnej matki. Mimo wszystko NoahiJude istnieli razem. Dzielili się sekretami bez pomocy słów, wspierali, tworzyli własny świat. Dlaczego los postanowił ich rozdzielić w momencie, w którym najbardziej potrzebowali siebie nawzajem? 


Kiedy spotykasz pokrewną duszę, to tak jakbyś wszedł do domu, w którym już kiedyś byłeś - rozpoznajesz meble, obrazy na ścianach, książki na półkach, zawartość szuflad: znalazłbyś tam drogę nawet po ciemku.


Mam wrażenie, że dzięki tej książce odkryłam wszystko. Reczy, które od zawsze znałam i doceniałam, nabrały nowego znaczenia przez jeden ruch literackiego pędzla autorki. Pokochałam jej styl od pierwszych stron - przeprowadziła mnie przez życie tak niezwykłej rodziny z właściwą sobie prostotą i lekkością, równocześnie co chwilę doprowadzając do zachwytu nad zastosowaną przenośnią czy epitetem. Umiejętność wplatania tego typu narzędzi w momentach, które doskonale z nimi współgrają, w przypadku Jandy Nelson powala na kolana. Podzielenie narracji pomiędzy Noah i Jude, idealnie oddało targające nimi emocje i różność umysłów - każdy z nich przeżywał daną sytuację w inny sposób. Zmagali się z wieloma problemami, przy czym największym z nich było odkrywanie własnej, zagmatwanej osobowości. Gdzieś w tle zawsze towarzyszyła sztuka, tak ważna dla obojga, która często przewijała się jako sposób niemego porozumienia.

Oddam ci słońce to powieść pod wieloma względami uniwersalna. Otwiera oczy na wątpliwości dotykające najczęściej młode osoby, muska kategorię artystycznej wrażliwości, ukazuje specyfizm więzi bliźniaków i zmaga się z perspektywą rodziny, która jest jednością jedynie przez pryzmat pozorów. Historia perfekcyjna na dolegliwości czytelniczej niemocy, skutecznie zwalcza objawy kaca książkowego - z pewnością warta wszelkich powrotów. 

P.S. Spróbujcie dzielenia świata. To fantastyczna zabawa. 

Oddychając z trudem - Rebecca Donovan


Tytuł: Oddychając z trudem (tom 2)
Tytuł oryginalny: Barely Breathing
Autor: Rebecca Donovan
Tłumaczenie: Ernest Kacperski
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 534
Moja ocena: 10 / 10

                                                            OPIS Z OKŁADKI

Emma nie pamięta nic z dramatycznej nocy w domu swojej ciotki, po której ledwie uszła z życiem. Teraz Carol nie może jej już zagrozić, ale konsekwencje trudnych przeżyć nieustannie ścigają dziewczynę. Niemal każda sytuacja wywołuje u niej ścisk żołądka i nerwowe drżenie. Jej sny zamieniają się w koszmary, w szkole i na ulicy wciąż styka się z lustrującymi spojrzeniami i bardzo tęskni za dziećmi Carol - Leylą i Jackiem. Jak zmieni jej życie decyzja o zamieszkaniu z matką - tą, która niegdyś ją porzuciła?

                                                                    ~~~~

Czterdzieści minut spędziłam na bezcelowym masowaniu skroni, wpatrując się tępo to w monitor, to w egzemplarz książki obok. Poddałam analizie całościowy rzut na to, co mniej więcej chciałabym Wam na jej temat przedstawić. Sęk w tym, że pomimo niezliczonej ilości emocji kłębiących się w moim wnętrzu, nie potrafię ich składnie uporządkować, przelewając wypowiedź na klawiaturę. Mam wrażenie, że czas, na jaki opuściłam przerażający świat Emmy był absolutnie zbyt długi, dlatego niemal łapczywie chłonęłam każde słowo stworzone przez Donovan. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy doświadczonymi książkoholikami, ale uwierzcie, że w moim przypadku nieczęsto walka z uzależnieniem przybiera tak nieugiętą postać. Byłam niezłomnie zaabsorbowana tą książką, a otaczającą mnie rzeczywistość zepchnęłam na dalszy plan. Tracąc jakiekolwiek poczucie czasu, poddałam się mechanicznym (lecz jakże fantastycznym) działaniom obowiązującym przez te trzy dni - w każdym wolnym momencie zatapiałam się w lekturze, odcinając od wszystkiego wokół. Nawet pomimo bezwzględności autorki, ciskającej w moją stronę bomby, które nieoczekiwanie wybuchały, niszcząc moją kruchą wieżę nadziei, którą zdążyłam wybudować wraz z główną bohaterką. Ja i tak pragnęłam wrócić. 

Czasami ludzie ranią innych mocniej, niż ci są w stanie znieść. (...) I bywa też,że nie potrafią prosić o pomoc. Są tak omotani własnym bólem, że zadają ciosy wszystkim wokół.

Emma już w poprzednim tomie zaprezentowała się jako bohaterka silna psychicznie. Miała mnóstwo powodów, by zwyczajnie odpuścić, pogrążając się w depresji - przecież momentami przywodziła na myśl ledwo funkcjonujący wrak człowieka. Przemoc, jakiej doświadczyła przekraczała wszelkie granice, lecz jednocześnie pozwalała czytelnikowi na emocjonalne współcierpienie. Rebecca Donovan niezaprzeczalnie zasłużyła na słowa uznania za umiejętność oddania uczuć targających bohaterami, które wręcz przenikały przez karty powieści do odbiorcy. Unosiłam się z zachwytem nad jej płynnością stylistyczną, bogactwem poetyckich porównań i tą niezwykłą łatwością, z jaką oddawała tak niebanalną treść. 

Pojawiają się nowe, dobitnie nakreślone postacie, które wprowadzają ogrom zamieszania, stopniowo obnażając swoje demonstracyjne charaktery. Rozchwiana emocjonalnie Rachel usiłuje naprawić relacje pomiędzy nią a córką, którą niegdyś porzuciła, skazując jednoznacznie na kilkuletnie tortury. Jej budząca wątpliwości wiarygodność i enigmatyczna osobowość zmusiły Emmę do traktowania matki z rezerwą, choć nie od razu to sobie uświadomiła. Uderzyła mnie naiwność głównej bohaterki w stosunku do zachowania kobiety, która z każdym kolejnym rozdziałem stawała się coraz bardziej nieznośna, ale jednocześnie biła od niej przykra realność. Autorka naznaczyła ją ludzkimi cechami, towarzyszącymi większości osobom w jej stanie, a przecież pałanie nienawiścią do własnej rodzicielki nie przychodzi z łatwością. Obserwowałam rozwój tej specyficznej więzi, równocześnie podziwiając i przeklinając wyrozumiałość Emmy. Z trudem przebrnęłam przez momenty, w których kolejny raz musiała płacić za nieodpowiedzialność Rachel, tuszując psychiczny ból, jaki odczuwała. Nieustannie pełniła funkcję wielkodusznej córki, walczącej o przywrócenie jej do porządku, bo wciąż miała nadzieję, że matce uda się zapewnić trwały dom z ciepłą, rodzinną atmosferą. Prawdopodobnie wpoiła samej sobie, że przyczyni się do jego powstania, lecz nie przewidziała konsekwencji własnej empatii. 

,,Większość życia spędziłam, wyczekując przyszłości, która nie nadchodziła, albo unikając przeszłości, która nie chciała odejść. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek zatrzymałam się, by żyć teraźniejszością, cieszyć się chwilami, które właśnie trwają''

Wprowadzenie wątku Rachel przypomniało mi, jak namacalne potrafią być bezlitosne poczynania autorki, jednak nie jest to jedyny aspekt przyczyniający się do zaburzenia chwilowej harmonii w życiu Emmy.  Przez powieść przewija się kilkanaście podejrzanych znajomych jej matki, z którymi łączą ją iście przyjacielskie stosunki oparte na barwnych wspomnieniach jeszcze z czasów szkoły średniej. Mimo tego żadne z nich nie wynagrodzi jej tęsknoty za zmarłym mężem, co przyczyniło się do impulsu znalezienia prowizorycznego odpowiednika. W taki sposób dochodzi do poznania Jonathana- uroczego, młodszego od niej mężczyzny, który rzekomo ofiaruje jej to, czego tak bardzo potrzebowała. 

Nocne koszmary dręczące główną bohaterkę ostatecznie decydują o nieuniknionym spotkaniu z nowym przyjacielem Rachel, ciągnąc za sobą następstwa tej znajomości niczym efekt domina. Okazuje się, że bardzo szybko odnajdują wspólny język, dzieląc się dotykającymi ich problemami. Rozmawiają, wysłuchując się nawzajem, aż wreszcie całkowicie przed sobą otwierają, zdradzając szczegóły nękającego ich piekła. W tej kwestii zachowałam się totalnie egoistycznie, bo zupełnie nie zważałam na doświadczoną przez Emmę ulgę spowodwaną możliwością zrzucenia bolesnego ciężaru. Dla mnie liczyło się jedynie to, że pomiędzy nią a Jonathanem wytwarzał się niebezpieczny związek i bałam się, jakie będą jego efekty. Rebecca Donovan jakby przewidziała mój sceptycyzm i postanowiła wpleść w akcję perfekcyjne momenty pomiędzy Emmą a Evanem, za którymi tak ogromnie tęskniłam. Ich uczucie jakby awansowało na wyższy etap, umocnione i zdecydowanie bardziej dojrzałe. Kiedy już przejrzałam (a przynajmniej tak mi się wydawało) taktykę twórczyni, upajałam się każdą szczęśliwą chwilą razem z nimi. Opłacało się. 

''Kiedy patrzę w niebo i mam przed oczyma cały wszechświat, wszystko wydaje się możliwe''

Autorka zastosowała jeden z najokrutniejszych zabiegów - pozwoliła, by wokół Oddychając z trudem powstała pozytywna, niemal radosna otoczka, odwracając uwagę czytelnika od jej rażącej siły przywracania do brutalnej rzeczywistości. Po raz kolejny zmusiła mnie do przeżycia swojej książki i czytania zakończenia przez kurtynę łez, czego, uwierzcie mi, nie planowałam. 

29. Cecelia Ahern - Love, Rosie

Tytuł: Love, Rosie
Tytuł oryginalny: When Rainbows End
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 512
Moja ocena: 9 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Rosie i Alex od dzieciństwa są nierozłączni. Życie zadaje im jednak okrutny cios: rodzice Alexa przenoszą się z Irlandii do Ameryki i chłopiec oczywiście jedzie tam razem z nimi. Czy magiczny związek dwojga młodych ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby okoliczności ułożyły się inaczej? Jeżeli los da im jeszcze jedną szansę, czy Rosie i Alex odważą się ją wykorzystać?


~~~~

O Love, Rosie było głośno jakiś czas temu ze względu na ekranizację, która miała swoją premierę w grudniu ubiegłego roku. Wiecie jak to jest, kiedy bardzo chce się przeczytać jakąś książkę, ale cały czas odkłada się to na później, bo zawsze znajdą się pozycje ważniejsze? A lista "chcę przeczytać" zwiększa się nieubłaganie, bo pojawia się coraz to więcej interesujących powieści. Tak było w przypadku tej lektury. Kiedy ją skończyłam, żałowałam jedynie, że sięgnęłam po nią tak późno.

,,Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany 
i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki robią się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem 
i kompletnie się gubisz. Tak łatwo się zgubić.''

Jestem zachwycona formą przedstawienia fabuły, bo to mocny aspekt świadczący o niezwykłej oryginalności książki. Przeglądając inne recenzje, zwróciłam uwagę, że nie każdemu taki zapis przypadł do gustu, co absolutnie mnie zaskoczyło. Czy tylko dla mnie przyswajanie tekstu okazało się szczególną łatwością?
Pełen podziw dla autorki; idealnie splotła wątki i opisała losy bohaterów, mające miejsce na przestrzeni pięćdziesięciu lat. Cecelia Ahern zdecydowanie zdaje sobie sprawę z wartości tradycyjnych listów. Właśnie w nich zgromadzone są wszystkie uczucia. Dzięki Love, Rosie potrafiłam idealnie wyobrazić sobie osobę, która pisała list. Jej dłoń sunącą po papierze, kreśląc wiadomość w skupieniu lub pośpiechu, łzy skapujące na kartkę, ślady atramentu lub inne pamiątki charakterystyczne dla nadawcy. To właściwie lepsze niż narracja, nie sądzicie? Pisząc do kogoś to co czujemy, działamy w pewien sposób pod wpływem impulsu. Przelewamy tam wszystko, często są to wyznania, których nie wypowiedzielibyśmy komuś prosto w twarz. Tak jak robi się zdjęcia, chcąc zatrzymać daną chwilę na zawsze, ludzie piszą też listy, aby słowa w nich zawarte były wieczne. 


,, Ludzie przychodzą, ludzie odchodzą. Wiemy o tym, ale za każdym razem, gdy się to zdarza, 
jesteśmy zaskoczeni. To jedyna rzecz w naszej egzystencji, której możemy być pewni, 
ale często łamie nam serce.''



Rosie i Alex to prawdopodobnie najlepsi bohaterowie, jakich miałam okazję poznać. Pokochałam ich od pierwszych stron. Tworzą razem parę cudownych przyjaciół. Nie widziałam przyszłości Rosie, w której nie ma Alexa i przyszłości Alexa, w której nie ma Rosie. A jednak, ich życie potoczyło się w taki sposób, że rozłąka
w końcu nastąpiła. Dla czytelnika nie był to ogromny cios, bo przecież żadne z nich nie zniknęło z fabuły.
Pisali do siebie wcześniej jako dzieci, mieszkając zaledwie kilka domów dalej oraz pisali później, kiedy dzieliły ich setki kilometrów. Nam pozostało jedynie gorąco im kibicować, a kiedy kolejne wydarzenie sprawiło, że się od siebie oddalali, naprawdę emocjonalnie to odbieramy, mamy ochotę wręcz krzyknąć: "Jak to?!"
Ich decyzje z pewnością nie zawsze są takie, jakie podjąć powinni, ale w tym ukryta jest istota rzeczy.
To życie nie jest wyidealizowane, jest realne. Bohaterowie biorą udział w historii, z którą mamy okazję spotkać się każdego dnia. Historia niby banalna, a tak piękna i niesztampowa jednocześnie. Autorka wykreowała ich na wzór zwyczajnych ludzi, którzy popełniają błędy i ponoszą konsekwencje, ale są wystarczająco silni, by dążyć do spełnienia swoich marzeń, nawet jeżeli miałoby to trwać kilkadziesiąt lat. Naturalność, którą prezentują, sprawia, że zwyczajnie nie da się ich nie polubić. No, poza tym, przecież chyba każda dziewczyna chciałaby mieć takiego swojego Alexa. ;) Nie da się nie wciągnąć w fabułę, być obojętnym na ich losy. Osobiście nie miałam w planach przeczytać tej książki zaraz po tym, kiedy sympatyczny pan kurier mi ją dostarczył. Zaczęłam wtedy Próby Ognia i miałam wielką ochotę je skończyć, żebym nie było problemu z czytaniem kilku pozycji jednocześnie, bo wiecie, że nie bardzo przepadam za takim rozwiązaniem. (Nie)stety, nie wytrzymałam i zerknęłam na początek pierwszego rozdziału, który wyglądał tak zachęcająco, że błyskawicznie pochłonęłam pierwsze zdania, a później...
Cóż, kiedy zrobiłam sobie krótką przerwę, byłam już w połowie. 

,,Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, 
gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie.


Nie potrafię wskazać kilku cech, które w stu procentach byłyby charakterystyczne dla Rosie. 
Jest silną, niezależną kobietą. Z pewnością stanowcza, odpowiedzialna i zrównoważona. W sytuacjach, które tego wymagają, potrafi zachować zimną krew i kieruje się zdrowym rozsądkiem. A jednocześnie jest szalona, zabawna, uparta, impulsywna i momentami mało dojrzała, wtedy przypomina niezdecydowaną nastolatkę. Podoba mi się jej upór w udoskonalaniu samej siebie. Dąży do spełnienia swoich marzeń, równocześnie czekając na okazję, która jej to ułatwi. Nie narzeka przez połowę książki, w jakiej to beznadziejnej sytuacji się znalazła. Zaakceptowała swoje wybory z przeszłości i idzie naprzód. Dobrze, że autorka ubarwiła jej "nudne życie" tak fantastyczną postacią, jaką jest Ruby. Ta kobieta to dopiero potrafi zmotywować człowieka do działania. Płakałam ze śmiechu, czytając ich wiadomości. Każdy z nas potrzebuje takiego czynnika motywującego, który będzie mógł dać nam "porządnego kopa", kiedy sami nie będziemy w stanie odnaleźć w sobie siły. Ruby jest zdecydowanie idealna do tej roli.

Z kolei Alex jest odzwierciedleniem tej drugiej twarzy Rosie. Entuzjasta dobrej zabawy, trudno jest mu usiedzieć w jednym miejscu, nic nie robiąc. W moich oczach mógłby pozostać wiecznym dzieckiem. Byłam przekonana, że niełatwo przyjdzie mu się ustatkować, a tak naprawdę zrobił to szybciej niż jego przyjaciółka. Trudno było mi się przyzwyczaić do Alexa, który ma trzydzieści parę lat, codziennie jest ubrany w garnitur lub koszulę i nosi krawat. Na szczęście, jego osobowość się nie zmieniła. Pozostał lojalnym przyjacielem, rzucał zabawnymi dowcipami i co najważniejsze; nadal robił te same błędy ortograficzne.

Cecelia Ahern dzięki tej powieści zajęła u mnie trwałe miejsce na półce ulubionych autorów, a teraz nie pozostało mi nic innego, jak zapoznać się z jej pozostałą twórczością. Love, Rosie to niezwykle urokliwa opowieść, która pomimo momentów, w których bohaterowie musieli iść pod górkę, ukazuje nam też pozytywne strony różnych życiowych etapów. Podsumowując, jeżeli jeszcze nie przeczytaliście Love, Rosie, wiedzcie, że od teraz Was do tego nominuję. Macie ją na swoich listach Do przeczytania? Bardzo dobrze, zakreślcie ten tytuł jakimś jaskrawym kolorem, żeby prześladował Was za każdym razem, kiedy tam zajrzycie.

,,Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, 
czeka mnie spełnienie marzeń."




28. Zoe Sugg - Girl Online

Tytuł: Girl Online
Tytuł oryginalny: Girl Online
Autor: Zoe Sugg
Tłumaczenie: Olga Siara
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 368
Moja ocena: 7 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami 
o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince 
i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.
Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah- przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu. Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.

~~~~


Prawdopodobnie nigdzie nie wspominałam, że YouTube jest jedną ze stron, które odwiedzam codziennie, 
co więcej, spędzam tam naprawdę dużo czasu. Subskrybuję dość znaczną liczbę kanałów, a interesując się tym już ponad dwa lata, poznałam również Zoe Sugg, czyli Zoellę. Napisanie książki przez najpopularniejszą brytyjską vlogerkę, z pewnością wywołało ogromne poruszenie wśród blogerów, vlogerów oraz również nas - książkoholików. Osobiście nie odczuwałam dużej potrzeby przeczytania Girl Online zaraz po premierze. 
Ostatnio zdecydowanie jestem bardziej skłonna sięgać po literaturę z większą dawką akcji, lubię, gdy coś się dzieje. W jaki więc sposób Girl Online w końcu do mnie dotarła? Otóż, moja przyjaciółka zapewniała mnie,
że jest to wspaniała powieść, którą muszę przeczytać, a co za tym idzie - zrecenzować. 

,,Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, 
to znaczy, że naprawdę mu ufasz. ''

Penny to zwyczajna szesnastolatka, która została potraktowana nieco stereotypowo. W zamyśle autorki było zapewne, aby z bohaterką utożsamiała się większość nastolatek w jej przedziale wiekowym. Dziewczyna ciągle wpada w tarapaty, codziennie przytrafiają się jej sytuacje, w których najchętniej zapadłaby się pod ziemię, narzeka na swoją urodę, chociaż ja nie pogardziłabym jej wyglądem, a nawet kiedyś marzyłam o kasztanowych lokach. Dodatkowo, ma kochającą rodzinę, genialnego przyjaciela oraz pasję, która sprawia, że Penny odnajduje prawdziwe wsparcie wśród swoich czytelników. 
Mimo tych wszystkich pozytywów, którymi została obdarzona bohaterka, Zoe chciała przede wszystkim udowodnić, że nikt nie ma idealnego życia. Każdy z nas przechodzi przez lepsze i gorsze momenty. Ataki paniki przysparzały Penny nie lada problemów. Jej najlepsza przyjaciółka okazała się zupełnie inną osobą, a jeden incydent wywołał natychmiastowy efekt domina, pociągając za sobą kolejne nieporozumienia. 

,,Ale potem przyszło mi do głowy, że może przyjaźnie przypominają czasem ubrania. 
Kiedy przestaje nam być w nich wygodnie, to nie znaczy, że coś źle zrobiliśmy. 
Mogliśmy po prostu z nich wyrosnąć. "

Historia przedstawiona na kartach powieści nie wyróżnia się oryginalnością, co nie zmienia faktu, 
że momentalnie przez nią przebrnęłam. Czytanie opowieści, która mogłaby się zdarzyć naprawdę, niezwykle ułatwia związanie się z postaciami, wgłębienie się w fabułę. Bohaterowie wręcz emanują realnym ciepłem, to osoby, które zostały nakreślone na wzór prawdziwych ludzi. Wątek dotyczący typowych problemów młodzieży, propaguje zachowanie ostrożności oraz zdrowego rozsądku w Internecie. Nadwrażliwość młodych ludzi udzielających się publicznie na krytykę (podkreślę, że w większości przypadków jest ona zupełnie bezpodstawna) jest coraz częściej spotykana, a w Girl Online mieliśmy okazję poznać to z perspektywy Zoe, która w pewnym sensie identyfikuje się z Penny. Jest też Elliot, jej najlepszy przyjaciel , który zmaga się z brakiem tolerancji ze strony własnych rodziców. Takie drobne, mało podkreślone akcenty, a jednak zauważalne przez odbiorcę, aby mógł doszukać się w nich przesłania.

,,Bo kiedy znajdziesz kogoś, kto lubi was za to, jacy jesteście naprawdę, i kogo wy lubicie za to,
 jaki on jest naprawdę, musicie zrobić wszystko, co w waszej mocy, żeby go nie stracić."

Girl Online jest niezobowiązującą opowieścią na leniwy dzień, którą zdecydowanie można przeczytać "na raz". Urocza okładka niezwykle pasuje do klimatu książki. Estetyka wydania sprawia, że chciałabym zatrzymać na niej wzrok za każdym razem, kiedy ją widzę. Dla mało wymagających czytelników, którzy chcą po prostu miło spędzić czas z sympatyczną lekturą - zdecydowanie tak.

27. John Green - Papierowe miasta

Tytuł: Papierowe miasta
Tytuł oryginalny: Paper Towns
Autor: John Green
Tłumaczenie: Renata Biniek
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 393
Moja ocena: 7 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Quentin Jacobsen- dla przyjaciół Q- ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman.
W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan.
Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego.
Żeby ją odnaleźć, musi przemierzyć setki kilometrów w USA.
Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy.
Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

~~~~

Pójdziesz do papierowych miast 
i nigdy już nie powrócisz

Uwaga, uwaga! Już 31 lipca Papierowe miasta mają swoją kinową premierę!
Jaka reakcja książkoholików, którzy jeszcze z tą pozycją się nie zapoznali?
Cóż, kiedy zobaczyłam zwiastun filmu, nie zwlekałam długo i czym prędzej sięgnęłam po książkę, bo przecież nic tak nie motywuje do rozpoczęcia czytania jak zbliżająca się premiera.
Nie było mowy o jakimkolwiek zawodzie, bo chociaż to dopiero moja druga powieść Green'a, całkowicie uległam jego charakterystycznemu stylu pisania, postaciom, które tworzy i tej niesamowitej fabule, która zawsze jest intrygująco pogmatwana. W pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście. Już na początku mogę zapewnić, że podobnie jak po skończeniu Gwiazd naszych wina nie miałam pojęcia jakich słów użyć, by wyrazić całą wspaniałość tej lektury. Wraz z ostatnim zdaniem zaparło mi dech w piersi i nie miałam zielonego pojęcia, 
co myśleć. Taka kumulacja myśli, albo zupełnie przeciwnie - ich kompletny brak.

,,Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie.
A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem."

Po zaledwie dwóch tytułach autorstwa Green'a, byłabym w stanie rozpoznać każdą inną jego powieść, gdyby ktoś przeczytał mi jakiekolwiek zdanie, które powstało jego ręką.
Niedawno, czytając pewną recenzję natknęłam się na sformułowanie "iście po greenowsku", które niesamowicie mi się spodobało. Sami widzicie, książki Green'a są jedyne w swoim rodzaju, a autor potrafi w taki sposób zbudować zdanie, że czytelnicy są w stanie je doskonale rozpoznać i stąd bierze się fenomen jego twórczości.

,,Margo zawsze kochała tajemnice. [...] 
Nigdy nie opuszczała mnie myśl, 
że być może kochała je tak bardzo,
że sama stała się tajemnicą."

Margo, Margo Roth Spiegelman. Przez pierwsze rozdziały byłam w niej absolutnie zakochana. 
Postać, której nigdy do końca nie uda nam się przejrzeć i w tym całe piękno. Jest owiana nutą olbrzymiej tajemnicy, stopniowo docieramy coraz głębiej, ale nigdy w stu procentach jej nie rozszyfrujemy. 
Margo zafascynowała mnie tak samo jak Quentina, pragnęłam podążać za nią i jak najszybciej poznać odpowiedzi na nurtujące pytania. Jest jak zagadka, a Ty nie spoczniesz, póki jej nie rozwiążesz.
Jednak gdy odnalazłam Margo, a wraz z nią wszystkie jej sekrety i tajemnice, zamiast euforii, która powinna
w tamtym momencie wypełnić całe moje wnętrze, poczułam jedynie głębokie rozczarowanie. Sama nie wiem dlaczego. Być może w moich oczach za bardzo ją wyidealizowałam, tak jak główny bohater. Sądziłam, że to dziewczyna bez skazy, czysta perfekcja. Żałuję, że nie została przedstawiona bardziej obiektywnie, bo poznajemy ją jedynie z perspektywy Q, który jest nią zauroczony.
Myślę, że odbiorcy nie pozostało nic innego, jak bezwarunkowo ją polubić, toteż zakończenie niesie ze sobą intrygujące przesłanie: czasami wyobrażenie o drugim człowieku może zupełnie różnić się od rzeczywistości.

Q jest chłopcem wrażliwym, niezbyt pewnym siebie. Dobry uczeń i lojalny przyjaciel. Przyjemnie było poznawać fabułę z jego perspektywy, oczami nastoletniego, dojrzewającego mężczyzny. W książkach, które czytam zdecydowanie przeważa kobieca narracja, a główne bohaterki to młode dziewczyny, więc Papierowe miasta były w pewnym sensie miłą odskocznią od czytelniczej rutyny.

Czytelnik obserwuje Q, rozsądną i bystrą postać, która pod wpływem szalonej Margo działa nieco impulsywnie. Decyduje się na rzeczy, których nigdy by nie zrobił. Z całą pewnością dziewczyna wniosła w jego życie odrobinę rozrywki, która okazała się doskonałym urozmaiceniem, w przypadku niemal automatycznego życia chłopaka. Liczyłam na to, że Q całkowicie zmieni się po przygodzie z Margo, a on nadal pozostał sobą. Chociaż autor nie opisuje wielu wydarzeń po jej odnalezieniu, tego można się po prostu domyślić.

,,Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] 
Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza."


Green posiada rewelacyjną umiejętność wprowadzania w fabułę własnych filozoficznych przemyśleń.
Splata różne młodzieżowe wątki, ale nigdy nie zapomina o jedynym w swoim rodzaju przesłaniu, które towarzyszy każdej jego powieści, czyniąc z niej ambitną lekturę. Jest autorem, który nie mógłby stworzyć czegoś banalnego, a jego książki nie tylko zwiększyły moje czytelnicze wymagania, ale też pomogły szukać w nich powodów do refleksji. 

,,Jakże łatwo można dać się zwieść, wierząc, 
że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem.''

W Papierowych miastach występuje i wątek detektywistyczny i podróżniczy, ale przede wszystkim autor chciał przekazać na podstawie młodych bohaterów istotę dorastania; zmianę osobowości przez wpływy innych ludzi, chęć poznawania własnych wartości oraz poszukiwanie własnego "JA". 
Nie ukrywam, że miałam wobec tej książki wysokie oczekiwania. 
Nie od razu po jej skończeniu stwierdziłam, że była dobra, o nie. Wymagało to ode mnie intensywnych przemyśleń. Teraz, kiedy piszę recenzję, jestem już całkiem przekonana, że jest to jedna z tych powieści, do których będę jeszcze przez długi czas powracać. 
Przeczytajcie jeszcze przed ekranizacją! 

23. Lauren Kate - Łza


Tytuł: Łza
Tytuł oryginalny: Teardrop
Autor: Lauren Kate
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 396
Moja ocena: 7 / 10

OPIS Z OKŁADKI
,,Nigdy, przenigdy nie płacz" -
tego mama nauczyła Eurekę.
Ale teraz matka nie żyje, za to dziewczyna na każdym kroku
natyka się na Andera- wysokiego, bladego, jasnowłosego chłopaka, który wydaje się wiedzieć rzeczy, jakich wiedzieć nie ma prawa, i który ostrzega Eurekę, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie... i prawie doprowadza ją do łez. Ander nie zna jednak najmroczniejszej tajemnicy Eureki-
od kiedy jej matka zginęła w niewyjaśnionym wypadku, dziewczyna również pragnie umrzeć. Niewiele jej w życiu pozostało, jedynie stary przyjaciel Brooks i dziwny spadek:medalion, list, tajemniczy kamień i starożytna księga, której nikt nie rozumie. Opisuje niepokojącą historię dziewczyny
o złamanym sercu, której łzy zatopiły cały kontynent.
Eureka wkrótce odkryje, że starożytna opowieść nie jest czystą fantazją
i Ander może mówić prawdę, a w jej życiu kryją się mroczniejsze tajemnice, niż się kiedykolwiek spodziewała...

~~~~

,,Świat łez jest taki tajemniczy''

Wierzycie w syreny? Zaginiony ląd, spoczywający na dnie Oceanu? Dziewczynę, której łzy zatopiły cały kontynent? Łza wprowadzi Was w błogą niepewność, wystawiając na próbę Wasze wcześniejsze przekonania. Sprawi, że to, co do tej pory było nierealne, stanie się całkiem prawdopodobne. Ta książka poruszy Waszą wyobraźnię do granic możliwości. I właśnie tego oczekuję po dobrej pozycji fantasy.
Historia niezwykle oryginalna, tajemnicza, trzymająca w niepewności do ostatnich stron. Na brak akcji nie możemy narzekać, bo chociaż momentami opisy są zbyt długie i monotonne, autorka z każdym kolejnym rozdziałem, stopniowo dawkuje nam nowe informacje, pogłębiając tylko naszą ciekawość i zainteresowanie. Genialna taktyka.

Możemy zauważyć kilka popularnych schematów, które  przewijają  się
w większości młodzieżówek, jak "zła macocha", czy "przyjaciel od kołyski, który zdaje sobie sprawę ze swoich uczuć dopiero wtedy, kiedy pojawia się inny chłopak"- w innym przypadku byłoby to irytujące, ale w porównaniu do tak nietuzinkowej fabuły - są to wątki, które można zupełnie zignorować.

,,Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewamy się po innych, 
jest ostatnia rzecz, którą robią, zanim nauczymy się im nie ufać''.

Postać Eureki to duży plus dla powieści. Dobrze wykreowana, lecz przede wszystkim prawdziwa, a nie przerysowana i wyidealizowana. Jest jedną
z niewielu bohaterów, których decyzje i postępowania idealnie wpasowały się w mój tok myślenia. Choć rozchwiana emocjonalnie, potrafiła zachować zimną krew w sytuacjach, które tego wymagały. Nie jest typową postacią literacką, której pojawienie się w normalnym świecie byłoby, krótko mówiąc, nierealne. Eureka jest rzeczywista.

Co do pozostałych, mam mieszane uczucia. Cat, przyjaciółka Eureki, przez większość rozdziałów była nie do zniesienia, a w końcówce miło mnie zaskoczyła. W rezultacie była całkiem w porządku, choć w porównaniu do głównej bohaterki, jest bardziej przekoloryzowana.

Brooks. Ach, Brooks. Przez pierwsze strony bardzo go polubiłam.
Byłam nawet gotowa mu kibicować, kiedy pojawił się Ander, co u mnie rzadko się zdarza. Stary, przystojny przyjaciel kontra nowy, intrygujący nieznajomy, ten drugi zawsze ma u mnie większe szanse.
Niestety (lub stety?) coś musiało się wydarzyć, co zmieniło diametralnie moje nastawienie do niego. Chyba nie tylko moje, ale każdego, kto tę książkę przeczytał. Chłopak pozostaje postacią, której odbiorca nie jest
w stanie rozszyfrować. Wątek niezwykle enigmatyczny, a po przebrnięciu przez epilog, czułam mocną potrzebę natychmiastowego zagłębienia się
w tom drugi.

Ander to taki chłopak idealny. Inny niż wszyscy. Samotny, intrygujący, przyciągający uwagę. Niewątpliwie przyciągnął również uwagę Eureki,
bo jakże inaczej. Zdecydowanie na plus jest to, że Eureka i Ander zbliżali się do siebie stopniowo, choć kiedy już to zrobili, mam wrażenie, że wszystko potoczyło się zbyt szybko. Właściwie z opisu książki można wywnioskować, że chłopak będzie bardzo kluczową postacią, a wcale tak nie było. Zabrakło mi rozwinięcia jego wątku.
Więcej wspominany był Brooks, który w opisie jest wymieniony zaledwie raz i to jako mało obiecujący bohater. Być może w części drugiej autorka bardziej nam go przybliży, co byłoby rzeczą naturalną: w Łzie skupiła się na zaprezentowaniu postaci, a w Wodospadzie na ich aktywizacji.

Większość osób zachwyca się okładką. Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam ją po raz pierwszy (nie na żywo) nie wywołała u mnie bardzo pozytywnych emocji: ot, zwykła okładka, ładna, ale bez rewelacji.
Dopiero w trakcie czytania zaczęłam dokładnie się jej przyglądać i właśnie wtedy dostrzegłam jej piękno i oryginalność- idealnie odwzorowuje treść. Nie lubię, kiedy na okładce przedstawiony jest główny bohater, uważam,
że to narzucanie nam jego wyglądu, a przecież książki są właśnie po to, abyśmy sami go sobie wyobrażali. Natomiast dziewczyna znajdująca się na okładce Łzy naprawdę bardzo pasuje mi do wizji wyglądu Eureki.
Za to duży plus.
Na końcu powieści znajduje się krótki wywiad z Lauren Kate, którego przeczytanie dostarczyło mi dużo radości, a nawet zmotywowało do pisania.
Podsumowując, pozycja warta przeczytania, nie tylko dla miłośników fantasy.

22. R.J. Palacio - Cud chłopak



Tytuł: Cud chłopak
Tytuł oryginalny: WONDER
Autor: R.J. Palacio
Tłumaczenie: Maria Olejniczak- Skarsgard
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 409
Moja ocena: 9 / 10

OPIS Z OKŁADKI
,,Nie jestem zwykłym dzieckiem tylko dlatego, że nikt nie patrzy na mnie jak na zwykłe dziecko" - mówi o sobie August.
I nie mija się z prawdą, bo przecież na widok ,,zwykłego" dziesięciolatka młodsze dzieci nie uciekają z krzykiem,
 a starsze i dorośli nie odwracają głowy
z obrzydzeniem lub przerażeniem albo -
w najlepszym wypadku - z konsternacją.
August jest inteligentnym, dowcipnym chłopcem i jego życie wyglądałoby pewnie zupełnie inaczej, gdyby nie jeden zmutowany gen,
z powodu którego ma zdeformowaną twarz i zanim skończył dziesięć lat, przeszedł 27 operacji.
Do tej pory widział siebie oczami kochających go bezwarunkowo rodziców
i siostry. Teraz, gdy idzie do szkoły- od razu do piątej klasy- przyjdzie mu
zmierzyć się ze światem rówieśników i starszych uczniów, z ostracyzmem,
uprzedzeniami, a czasem ze zwykłym chamstwem i podłością.
Spotka się jednak również z dobrocią, przyjaźnią i wspaniałomyślnością.
Kontakt z rówieśnikami odmieni Augusta. Ale czy tylko jego?

~~~~

Gdyby moim zadaniem byłoby wybrać jedną książkę, która może zmienić światopogląd oraz inne opinie odbiorcy - bez wahania wybrałabym właśnie tę. Od razu sprostuję, że przed lekturą nie byłam oczywiście osobą z uprzedzeniami czy z negatywnym nastawieniem do ludzi takich jak August, lecz z pewnością mogę wykazać się teraz większym zrozumieniem 
i współczuciem. Ale przede wszystkim Cud chłopak nauczył mnie, aby doceniać to, co mamy i czerpać radość z każdej, najmniejszej rzeczy. Wcześniej nie byłam świadoma, jak bardzo jest to w życiu ważne, a kiedy poznałam historię tego chłopca... Cóż, za to właśnie uwielbiam książki. Otwierają szerzej oczy czytelnikom i poszerzają ich horyzonty. 
Jest dużo książek, które według książkoholików Powinien przeczytać każdy. Nie zawsze są to lektury ambitne, czasem chodzi tylko o idealny styl autora, umiejętność budowania napięcia, oryginalność bohaterów. Fabuła też jest ważna, ale w tej pozycji najistotniejszą rzeczą jest temat, którego podjęła się autorka. Niewyobrażalnie trudny, niepozwalający na jednoznaczną ocenę, jednak napisany z myślą o młodszych odbiorcach, 
bo i z perspektywy młodego człowieka. Nie znaczy to jednak, iż pozycja może być od razu skreślona z listy  dorosłych czytelników! 
Powieść podzielona jest na części, a każda część jest z punktu widzenia innego bohatera - jak August postrzegany jest w oczach siostry, kolegów... 
Pełna życiowych mądrości, sentencji i refleksyjnych cytatów, a zarazem tak miła i przyjemna lektura, od której niełatwo się oderwać. Cud książka! :)

,,Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu 
dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat".


21. Gayle Forman - Wróć, jeśli pamiętasz

Recenzję dedykuję Rołzi. :)

Tytuł: wróć, jeśli pamiętasz
Tytuł oryginalny: Where she went
Autor: Gayle Forman
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Ilość stron: 283
Moja ocena: 8 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Minęły trzy lata od tragicznego wypadku, który na zawsze zmienił życie Mii. Chociaż dziewczyna straciła rodziców
i młodszego brata, postanowiła żyć dalej. Obudziła się ze śpiączki... ale zniknęła
z życia Adama. Teraz żyją osobno po dwóch stronach Ameryki - Mia jako wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistek, Adam jako rockman,
idol nastolatek i obiekt zainteresowania tabloidów.
Pewnego dnia los daje im drugą szansę...
Przemierzając ulice Nowego Jorku, miasta, które stało się nowym domem Mii, wyruszą w podróż w przeszłość.
Czy uda im się odnaleźć miłość? Czy Mię i Adama czeka wspólna przyszłość?

~~~~

Chyba nieczęsto zdarza się, żeby druga część była lepsza od pierwszej. Tak właśnie jest w tym przypadku. Chociaż Zostań, jeśli kochasz to książka niezwykle poruszająca, bardziej przemawiała do mnie jej ekranizacja, co 
u mnie jest rzadkością. Pewnie minęłoby naprawdę dużo czasu, nim część druga trafiłaby do mnie, gdyby nie to, że mi ją podarowano. Tak więc nie pozostało mi nic innego jak zagłębić się w dalsze losy Mii i Adama. Ogromnie się cieszę, że przeczytałam Wróć, jeśli pamiętasz- jest to jedna 
z tych pozycji, dla których warto przebrnąć przez tom pierwszy, aby doczekać się tak cudownego podsumowania tej niezwykłej historii. 
Na początku zaskoczyło mnie to, iż w części drugiej wszystko widzimy 
z perspektywy Adama. Muszę przyznać, że na początku w ogóle nie byłam co do tego zorientowana i rozpoczynając rozdział pierwszy, byłam przekonana, że narratorem jest Mia. Rozwiązanie dobre dla odbiorcy, bo jak przypuszczam, większość była bardzo ciekawa, jak wydarzenia po wypadku odbierał chłopak bohaterki. W trakcie lektury teraźniejszość jest przeplatana z retrospekcjami, więc nic nie pozostaje niewytłumaczone, a wszelkie wątpliwości, które się pojawiły, z pewnością rozwiązane. 
Niektóre rozdziały rozpoczynają utwory z albumu zespołu Adama - kilka zdań, które potrafią skłonić do pewnych refleksji. Jeżeli wciąż wahacie się, czy sięgnąć po Wróć, jeśli pamiętasz będę bardzo usatysfakcjonowana, kiedy dzięki mojej recenzji przekonacie się to tej książki.

,,Musiałam kogoś nienawidzić, 
a ciebie kochałam najmocniej, więc padło na ciebie".

P.S. Pamiętajcie o komentowaniu! To największa motywacja do działania dla autora. :)

20. John Green - Gwiazd naszych wina


Tytuł: Gwiazd naszych wina
Tytuł oryginalny: The Fault In Our Stars
Autor: John Green
Tłumaczenie: Magdalena Białoń- Chalecka
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 310
Moja ocena: 9 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy.
Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się,
że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.



         ~~~~

Właściwie nie mam pojęcia, co mogłaby zawierać recenzja tak kultowego
i rozpowszechnionego na całym świecie tytułu. Jestem w stu procentach pewna, że każdy z Was albo tę książkę już przeczytał, albo obejrzał jej ekranizację, albo po prostu o niej słyszał.
Jakiś czas temu wspominałam, że nie jestem skłonna sięgać po bestsellery, a tu proszę: kolejny z nich. Cóż, ratuje mnie chyba tylko to, że każdy książkoholik zapoznał się z twórczością John'a Green'a, więc bądź co bądź, uznałam Gwiazd naszych wina za pozycję obowiązkową. I z pewnością nie żałuję jej przeczytania. Piękna i poruszająca - o tym pewnie już przekonaliście się sami,  lub przeczytaliście o tym... w co drugiej recenzji.
Nie będę oryginalna i nie przedstawię Wam innych, pozytywnych aspektów tej lektury. Podejrzewam, że została ona "dogłębnie zbadana" przez miliony czytelników i każdy z nich wyniósł z niej coś innego.
Po prostu ją przeczytajcie. Wtedy z pewnością zrozumiecie, dlaczego jest tak wyjątkowa.

19. Kiera Cass - Jedyna


Tytuł: Jedyna
Tytuł oryginalny: The One
Autor: Kiera Cass
Tłumaczenie: Małgorzata Kaczorowska
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 329
Moja ocena: 9 / 10

OPIS Z OKŁADKI
America Singer jest jedną z czterech 
dziewcząt, które utrzymały się w ścisłej czołówce Eliminacji.
Ukochana przez zwykłych ludzi,
znienawidzona i bojkotowana przez obecnego króla,
dziewczyna wciąż nie jest pewna swych uczuć.
Sytuacja w kraju pogarsza się z każdym dniem.
Ataki rebeliantów stają się coraz bardziej zaciekłe.
Śmiertelne niebezpieczeństwo grozi nie tylko osobom
zebranym w pałacu, ale także ich rodzinom...

Los całej Illei może spoczywać właśnie w rękach Ami-
jedynej osoby na tyle odważnej, by mówić głośno
o społecznej niesprawiedliwości i potrzebie odmiany.

Czy dziewczyna powróci do swej dawnej miłości,
czy wybierze Maxona i zdecyduje się zostać królową,
by podjąć walkę o lepszy świat dla siebie i dla wszystkich
mieszkańców Illei?

~~~~

Ostatnia część... ( zaraz, podobno będzie tom 4, lecz z tego co wiem, odbiega on nieco od fabuły przedstawionej w tych trzech tomach, więc uznaję Jedyną za ostatnią część trylogii).
Przede wszystkim muszę podkreślić, iż autorka zaserwowała swoim czytelnikom coś naprawdę wspaniałego - jestem pewna, iż większość odbiorców jest zauroczona podsumowaniem przebiegu Eliminacji, jak 
i dylematów sercowych głównej bohaterki. Ostatnie strony doprowadziły mnie niemal do płaczu.

,,Złam mi serce. Złam je tysiąc razy, jeśli zechcesz. 
Możesz z nim zrobić, co chcesz, bo należy tylko do ciebie."

Bardzo dobrze, że w trylogii występują różne, istotne wątki; ataki rebeliantów, trudna sytuacja społeczna, czy chociaż sama postać księcia Maxona - dla mnie był on intrygującym bohaterem, którego trzeba było poznać i  rozszyfrować, by przekonać się, że nie jest typowym księciem. Natomiast Ami, główna bohaterka, mogła być dla niektórych czytelników utrapieniem. 
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, abym nie zżyła się z głównym bohaterem, ponadto, kiedy narracja jest pierwszoosobowa - całkowicie się 
z nim utożsamiam. Owszem,niektóre decyzje Ameriki całkowicie nie zgadzały się z moim tokiem myślenia, lecz mimo wszystko jestem skora zaliczyć ją do grona moich ulubionych bohaterów literackich. 
Jak zwykle, pochłonęłam ją w (nie)zaskakująco szybkim tempie, ale tym razem próbowałam się delektować wszystkimi dialogami i opisami, zdając sobie sprawę, iż kiedy sięgnę po tę część drugi raz, nie spotkam się 
z podobnymi odczuciami.
Podsumowując, Jedyna spełniła moje wymarzone oczekiwania odnośnie zakończenia Selekcji- jestem za to ogromnie wdzięczna pani Cass! Jeżeli faktycznie pojawi się Następczyni, bez wahania po nią sięgnę. 

P.S. Jak już kiedyś wspominałam w recenzji Rywalek, koło takich okładek nie można przejść obojętnie. Warto mieć takie cudeńka na półce, chociażby po to, żeby cieszyły one nasze oko! ;)

17. Hilary Freeman - Kompleks Pinokia


Tytuł: Kompleks Pinokia                       
Tytuł oryginalny: THE STUCK ON ME   
Autor: Hilary Freeman
Tłumaczenie: Karolina Sobiepanek
Wydawnictwo: Akapit Press
Ilość stron: 180
Moja ocena: 6 / 10

OPIS Z OKŁADKI
Kiedy Sky zaczęła zamartwiać się swoją urodą, Rosie i Vix zrozumiały, że tylko one mogą pomóc przyjaciółce odbudować poczucie wartości, zanim zrobi coś naprawdę głupiego. Ale nie przypuszczały, że obsesja Sky zmieni ich życie i odsłoni przed nimi zakątki Camden Town,
o których istnieniu dotąd nie miały pojęcia.

***

Staram się raczej unikać książek typowo dla nastoletnich dziewcząt, przynajmniej nigdy nie okazałam nimi większego zainteresowania. Aż do teraz... Kompleks Pinokia, mimo moich obaw, okazał się naprawdę wartą przeczytania lekturą; ciepłą, lekką, zabawną. Nawet trzyma w napięciu, czego zupełnie nie oczekiwałam. Przedstawiona opowieść jest tak życiowa, prawdziwa, że miałam wrażenie, iż ktoś napisał już wcześniej usłyszaną przeze mnie historię. Bohaterki wydały mi się bardzo bliskie, pewnie dlatego, że przypominają mi moje przyjaciółki. Albo się myliłam, i książki dla nastolatek są wyjątkowo trafne dla takiej osoby jak ja. W zasadzie coś w tym jest, przecież czytając o perypetiach postaci, które przypominają nas samych -odbiorców- powieść staje się bardziej interesująca. Pewnie jeszcze bardziej działa to na młodzież! Cóż, uważam, że książka ma to właściwe przesłanie, choć może robić mylne wrażenie. Po zapoznaniu się z fabułą, czytelnik dowiaduje się dokładnie, co chciała przekazać autorka. Dobrze, że to nie tylko zabawna, nic nie wnosząca opowieść, lecz coś,
co nastoletnie dziewczyny ( i nie tylko, jak twierdzi Sunday Express ) mogą obrać za przykład i radę na przyszłość. Polecam! :) 

15. Amy Kathleen Ryan - Blask

Na początku mam dla Was pewną informację techniczną. Zdecydowałam się zmienić skalę ocen na blogu, więc teraz najwyższą oceną zamiast 7 będzie 10. Nie będę wprowadzała zmian w recenzjach, które już pisałam wcześniej, więc tamte oceny nadal pozostaną.


Tytuł: Blask
Tytuł oryginalny: Sky Chasers. Glow
Autor: Amy Kathleen Ryan
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 408
Moja ocena: 8 / 10


OPIS Z OKŁADKI:
Byli nadzieją ludzkości, ale zostali zdradzeni...

Empireum, ogromny statek kosmiczny, jest jedynym światem. jaki znają Waverly i Kieran. Tutaj się urodzili. Tutaj dorastają. Należą do grupy wybranych, której celem jest odnalezienie i zaludnienie nowej Ziemi. Obydwoje znają swoje role - on zostanie w przyszłości kapitanem jednostki, ona będzie stała u jego boku. Dzieci ich dzieci będą dorastać na nieznanej planecie...

Przygotowani na zagrożenia z kosmosu, przyszli koloniści
nie wzięli pod uwagę jednej możliwości - zdrady.

Gdy Nowy Horyzont, statek-bliźniak, nieoczekiwanie atakuje,
zaskoczeni agresją ze strony sprzymierzeńców mieszkańcy
Empireum nie potrafią się bronić. Dorośli zostają zlikwidowani.
Młode kobiety porwane.Na statku pozostają tylko niedoświadczeni chłopcy.
Na początku ocalałymi rządzi lęk. Potem zaczyna się walka o władzę.

Nowy Horyzont nie zaatakował bez powodu. Waverly odkrywa, że ukochana przez
mieszkańców statku przywódczyni ma wobec niej oraz innych porwanych bardzo konkretne plany-
plany, w których dziewczyna nie ma zamiaru wziąć udziału.

***

Blask jest powieścią, która nie każdemu może się spodobać, natomiast ja chciałabym udowodnić, że jednak każdy może ją przeczytać. Ze względu na dość nietuzinkową fabułę, ale też kategorię, rodzaj. Niewielu jest autorów, którzy podejmują się science-fiction. No, może to nie do końca jest s-f, gdyż nie występują tutaj żadni kosmici czy zmutowane potwory, ale samo umiejscowienie akcji w kosmosie było odważnym posunięciem. W dodatku, gdy ma się o tym naprawdę duże pojęcie, książka staje się prawdziwą przyjemnością i zatapiamy się w galaktyczny świat. Trzyma w napięciu,
 a niesamowite zwroty akcji ogromnie zaskakują. Pochłonęłam ją bardzo szybko, ale właśnie takiej pozycji było mi trzeba, po dość monotonnej lekturze Wiedźmy. Bohaterowie intrygujący i oryginalni, kieruję oklaski w stronę pani Amy. :)

,,Kieran, prawda jest potężną siłą. Powiedz po prostu prawdę, jak umiesz najpełniej,
a ludzie zwykle zrozumieją twój punkt widzenia".

Intrygujące są również cytaty zawarte w Blasku. Mądre, dające do myślenia. Potęgują one tylko moje przywiązanie do książki i głębokie przekonanie, że jest to powieść, po którą warto sięgnąć, niezależnie od upodobań literackich. Polecam! 

,,Lecz przecież słowa, nawet słabe i nieprzekonujące, i tak są lepsze niż milczenie''.

14. Gayle Forman - Zostań, jeśli kochasz

Tytuł: Zostań, jeśli kochasz
Tytuł oryginalny: If I stay                          
Autor: Gayle Forman
Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 248
Moja ocena: 5/7

OPIS Z OKŁADKI
Mia straciła wszystko. Czy miłość pokona śmierć?
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia
trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję,
czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się
i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi. Zostań, jeśli kochasz opowiada o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.

***
Szczerze, dość długo przymierzałam się do przeczytania tej książki. Nie jestem skłonna do sięgania po bestsellery, gdyż zawsze obawiam się zawodu z powodu wyidealizowania lektury. I pewnie w ogóle nie przeczytałabym jej, gdyby nie to, że natrafiłam na nią w dość przystępnej cenie i po prostu... siła wyższa, kupiłam ją. Chociaż wcześniej naprawdę nie sądziłam, że kiedykolwiek przeczytam Zostań, jeśli kochasz byłam ogromnie szczęśliwa, gdy ta pozycja zagościła na mojej półce.

Niestety, przeżyłam rozczarowanie. Liczyłam na ogromne wow, biorąc pod uwagę ogrom pozytywnych recenzji dominujących w Internecie. Natomiast książka była po prostu... w porządku. Faktycznie, powieść wzruszająca, sama fabuła naprawdę dobra, więc co tutaj było nie tak? Hm, chyba nie do końca potrafię to określić. Tak to już niestety bywa, gdy kieruję się samymi recenzjami wyrażającymi absolutny zachwyt i wyobrażam sobie nie wiadomo jakie czytelnicze zjawisko.

Niemniej jednak na pewno nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, ze względu na to, że moja ciekawość została wreszcie zaspokojona. Gdybym tego nie zrobiła, zapewne zawsze zastanawiałabym się, dlaczego jest ona takim fenomenem, choć w gruncie rzeczy, nadal tak jest. Muszę jednak dodać, że słyszałam bardzo pozytywne opinie o Wróć, jeśli pamiętasz, jej kontynuacji. Podobno jest o wiele lepsza i dla drugiej części warto przebrnąć przez pierwszą.
Jeżeli przeczytaliście już obie pozycje, zapraszam do porównania w komentarzach. Jak na razie mam dość imponujący zapas książek, które dopiero przeczytam, więc nie zamierzam go powiększać na tę chwilę, ale być może w przyszłości zagłębię się w lekturę.

12. Markus Zusak - Złodziejka książek

Książka piękna i niepowtarzalna. Literackie arcydzieło, które powinien przeczytać każdy.

Tytuł: Złodziejka książek
Autor: Markus Zusak
Ilość stron: 495
Moja ocena: 8/7

OPIS Z OKŁADKI
Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki Podręcznikowi grabarza
uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane... Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze...



                                                                          ***

Podejrzewam, że tytuł jest Wam bardzo dobrze znany. Na pewno słyszeliście o Złodziejce książek, czy to o powieści, czy o filmie, który powstał na jej podstawie. 
Z reguły nie lubię czytać książki po obejrzeniu filmu, ale w tym przypadku tak właśnie było. Nie przepadam za wątkami wojennymi, więc na początku nie okazałam zainteresowania tym tytułem. Jakiś czas temu, zupełnie przypadkowo zdecydowałam się obejrzeć film, który akurat miał swoją telewizyjną premierę. Tak bardzo mnie poruszył, że sięgnięcie po lekturę było tylko kwestią czasu, a dzisiaj żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej, przed obejrzeniem filmu. 
O czym opowiada Złodziejka książek? Zamieszczę tutaj recenzję, która znajduje się z tyłu okładki i jest tak trafna, idealnie wyraża to, nad czym ja mogłabym się rozwodzić godzinami - w jednym zdaniu. "Fascynująca opowieść o przyjaźni i człowieczeństwie w czasach Hitlera. Polecam każdemu" -  Albert Stankowski.





Każde zdanie zamieszczone w tej pozycji jest przemyślane, ma swoją wartość. Nie ma tutaj niepotrzebnego przesytu, na który dzisiaj można często natrafić. Autor doskonale wiedział co robi i w taki sposób stworzył coś pięknego, wzruszającego. Lektura zdecydowanie wzbudziła mój podziw i będę polecała ją każdemu. Jeżeli jeszcze nie przeczytaliście Złodziejki książek to polecam sięgnąć po nią już teraz. Nie pożałujecie, obiecuję. 




7. C. J. Daugherty - Wybrani

Czas na ''Wybranych''! Również popularna seria, natomiast ja posiadam w swojej biblioteczce jedynie dwa pierwsze tomy.

Tytuł: Wybrani
Autor: C. J. Daugherty
Ilość stron: 433
Moja ocena: 6/7

OPIS Z OKŁADKI
Gdy wszyscy wokół kłamią, komu zaufasz?
Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął,
a ona została aresztowana - kolejny raz. Rodzice podejmują
desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły
z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną
szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości
bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic
zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia
Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże
dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?

Jaką tajemnicę skrywa rodzina dziewczyny?
Kim tak naprawdę jest Allie?

***
Fabuła jest dość oryginalna, a przedstawiona tutaj historia, nie jest czymś kolejnym, oklepanym. Przez jakiś czas liczyłam na jakieś nagłe pojawienie się... wampira, wilkołaka, czy innej, słynnej postaci z rodzaju fantasy, ale nic takiego nie nastąpiło. To zdecydowanie spotęgowało tajemniczość lektury. Główną bohaterką jest nastoletnia Allie-  na początku zbuntowana nastolatka, później stopniowo zmienia swój wizerunek, jak i charakter. Wątek miłosny pojawia się chyba w każdej, współczesnej powieści, więc nie ominął również młodzieżowego kryminału. Faktycznie, pojawia się on dość często, ale kiedy akcja nabiera obrotów, usuwa się na dalszy plan. A nawiązując do literatury młodzieżowej, mam pewną uwagę. Oczywiście, książka jest jedną z takich pozycji, to jasne. Jednak zwróciłam uwagę na dość duży przesyt jeśli chodzi o zawartość 'elementów młodzieżowych'. Niekiedy po prostu psuło mi to przyjemność czytania, ale dla każdego jest to inne wrażenie. Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, każdy był kimś innym. Spodobały mi się też opisy relacji między nimi oraz emocji Allie. Książkę czyta się naprawdę bardzo szybko, należy do tego rodzaju powieści, którą pochłania się w mig. Polecam!

4. Marcin Mortka - Droga pod Pękniętym Niebem


Dokąd zmierza świat, w którym nie obowiązują żadne prawa?

Tytuł: Droga pod Pękniętym Niebem (tom 2)
Autor: Marcin Mortka
Ilość stron: 236
Moja ocena: 6,5/7

OPIS Z OKŁADKI
"Heather opusza Dom pod Pękniętym Niebem.
Starym, zdezelowanym pick-upem przemierza opustoszałe drogi, w poszukiwaniu odpowiedzi...oraz Nolana.
Jednak to, co zobaczyła, wywołało lawinę kolejnych pytań.
Dlaczego Odmienieni są coraz bardziej agresywni?
Dlaczego Dary rozwijają się różnie u różnych osób?
Co chciała przekazać jej Ellen? Kto jest większym szaleńcem:
McTodd, Frank czy Pratt?"

                                                        
***

Na początku warto byłoby zaznaczyć, że druga część znacznie bardziej mi się spodobała.
Działo się tu bardzo wiele, a zaskoczenie, które przeżyłam, poznając niektóre sekrety, jest nie do opisania. Drugi tom jest zdecydowanie bardziej...brutalny, ale to ze względu na to, że garstka ludzi, 
która zdołała przetrwać, zorganizowała sobie życie, każde z nich jest wyposażone w jakąś broń.
Napięcie towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę,a kiedy wraz z główną bohaterką mamy 'chwilę na odetchnięcie', zaraz pojawia się wróg i trzeba go...unicestwić? No, niekoniecznie. 
Heather wierzy, że z Odmienionymi można nawiązać nić porozumienia, ale czy to naprawdę jest możliwe? Jeżeli jesteście ciekawi, co stało się z Nolanem, Wasza ciekawość zostanie odrobinę zaspokojona, ale tylko po to, aby pojawiła się nowa zagadka, dająca do myślenia, która rozwiąże się, prawdopodobnie w tomie następnym. Bohaterowie, którzy się tutaj pojawili urozmaicają powieść, oczywiście są postaci negatywne, jak i pozytywne, wszyscy różnie wpływają na fabułę. Ci pierwsi odpowiadają za to niepowtarzalne napięcie, rosnące z każdą stroną, natomiast drudzy okazali się miłą odskocznią, dostarczającą czytelnikowi dawkę humoru... samym usposobieniem.
Książka naprawdę nieprzewidywalna, gdzie poznając odpowiedzi na nurtujące Cię pytania z pierwszej części, autor wprowadza nową serię zagadek. Wrażenia po lekturze jak najbardziej pozytywne, polecam! 

3. Marcin Mortka - Dom pod Pękniętym Niebem


O czym będziesz marzył w dzień po końcu świata?

Tytuł: Dom pod Pękniętym Niebem
Autor: Marcin Mortka
Ilość stron: 271
Moja ocena: 6/7

OPIS Z OKŁADKI
"Siedmioro nastolatków w towarzystwie tajemniczego
indiańskiego przewodnika wybiera się na piknik gdzieś
w okolicach Nevady. Tajemnicze wstrząsy i dziwne cienie
śledzące ich z oddali początkowo wydają się niczym
w porównaniu z brakiem zasięgu i niemożliwością dostępu
do Twittera...Szybko jednak odkrywają, że znany im dotąd
świat całkowicie zmienił swoje oblicze. Aby przetrwać, 
muszą walczyć z potworami i własnymi słabościami..."


                                                                   
***

Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Heather - wzorowa uczennica, dojrzała jak na swój wiek nastolatka. Oczywiście, po jej zachowaniu można dużo wywnioskować, ale porównując ją do jej rówieśników, jest zdecydowanie najbardziej rozsądna. 
Książka, gdyby potraktować ją stereotypowo jest czymś w rodzaju " Na ziemi panuje totalny kataklizm, potwory opanowały świat, grupa nastolatków próbuje przetrwać...", zapewne większość dała się zmylić pozorom i wzięła ''Dom pod Pękniętym Niebem" za kolejną taką pozycję science fiction. Ja jednak zapewniam, że chociaż głównym wątkiem jest "walka o przetrwanie" to autor doskonale zapanował nad fabułą, budując napięcie z każdym kolejnym rozdziałem.
Lektura przede wszystkim zaskakuje - niespodziewane zwroty akcji sprawiają, że pojawia się mnóstwo pytań, na które chcemy jak najszybciej poznać odpowiedź. 
Jeżeli ktoś lubi ten rodzaj literatury, lub po prostu ma ochotę na dawkę akcji, zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. :)